Obrazy i Ślady

Agnieszka Zawisza

06/02/2020-20/02/2020

Przedstawione obrazy, określane przez Agnieszkę Zawisza, mianem pejzaży razem z cyklem „śladów” tworzą awersy i rewersy jednego zamysłu. Pejzaż został wybrany przez malarkę jako przedmiot refleksji artystycznej, wydając się jej najbardziej naturalnym motywem w postrzeganiu rzeczywistości przez człowieka. Na linii horyzontu ujawnia się pierwsze uderzenie bytu. W nim szukamy punktów oparcia lub zagrożenia. To sposób obcowania z przestrzenią a także poczucie przynależności do świata natury. Jedyny obowiązujący w pejzażu podział, wyznacza poziom oddzielający niebo  – reszta należy do interpretacji i mimo, że platońska potrzeba odwzorowywania natury zbliża się do doskonałości dzięki pośrednictwu coraz doskonalszych technik jej kopiowania, to potrzeba wyrażania ludzkich emocji i osobistego przeżywania rzeczywistości wciąż przynosi nowe rozwiązania.  Obrazy które pokazuje i opisuje Agnieszka Zawisza powstały z natchnień rzeczywistych, mają swoje historie, miejsce, czas „wydarzenia”, jakie stały się inspiracją do ich powstania. Ich znaczenie jednak nie dotyczy konkretu owej sytuacji ale wydarzenia w sensie artystycznym – fragment natury żyje i zmienia się, ma wciąż ten sam kształt, ale różne sensy i znaczenia. Te umowne, bliskie abstrakcji pejzaże nabierają realności poprzez pojawiające się w nich znaki i przedmioty, banalne i codzienne – boje, palmy, baloniki, rower wodny. Niejako narzucają widzowi temat, odwołują go do określonej chwili i miejsca, do momentu zauważenia, do korzeni obrazu, ale jednocześnie konkret ten wydaje się wynikać ze sposobu, w jaki postrzegamy; poprzez przedmiot, poprzez odniesienie do rzeczywistej formy, niezależnie od tego czy mamy do czynienia z figuracją czy abstrakcją, między którymi granica może być bardzo płynna. (…) 

Obrazy – pejzaże oraz to, co powstało obok obrazu, to co się nie zmieściło, to co się działo podczas malowania i zostało zarejestrowane na leżących na podłodze płótnach, tworzą razem spójną całość. Pamięć tego czasu gdy powstawał obraz, stanowi jego dopełnienie. Np. pozornie wyciszony obraz „Boje”, malowany różnymi warstwami i tonami zieleni, w poszukiwaniu podwodnej tajemnicy, czy „Rower wodny” ciekawie wprowadza rozedrganą grę między tonącą czerwienią i zielenią toni wodnej, długo malowany, a tymczasem jego rewers pełen jest emocji, odbija burzliwą historię i powody powstania tego obrazu. Szczególne napięcie jakie powstaje pomiędzy śladem stopy na leżącym na podłodze płótnie a dotknięciem pędzla stanowi zapis artystycznej decyzji i znakowanie drogi prowadzącej do niej. Dokumentacja działania artystki, relacji miedzy tym, co malowane a tym, co  naznaczone, rejestruje komplementarność aktu twórczego. Artystka wprowadza w swoje prace wymiar czasu spędzonego w pracowni, przestrzeni, w jakiej malowała, to, co zwykle pozostaje ukryte i niewypowiedziane. (…) 

Prof. Sławomir Ratajski

Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, na wydziale malarstwa i rzeźby. Stylistka-Projektantka Ubioru. Laureatka konkursów plastycznych oraz dla Młodych Projektantów. Autorka kilku wystaw indywidualnych a także uczestniczka zbiorowych. Jej prace znajdują się w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.
W swoim malarstwie pełnym niedopowiedzeń i sugestii do rozważenia przez widza, Sabina Maria Grzyb za pomocą różnych motywów, stara się zobrazować swe przemyślenia, odczucia i wątpliwości. Malarstwo to, przepełnione jest metaforami i znaczeniami, a także pewną dozą melancholii -odnosi się do ludzkiej egzystencji. Artystkę tę można nazwać twórczynią onirycznych pejzaży fantastycznych. W sztuce Sabiny Marii istotny jest związek z naturą, wyobraźnią, snem ale i dystansem wobec siebie-autoironią ,sposobem wypowiadania się opartym na zamierzonej niezgodności -pojawiającej się poprzez tytuły prac min.:”Romeo i Żulia”,”Fortuna”,”Nastroje”.Jest to twórczość nie pozbawiona elementu zabawy co jest wartością- jak mawiał Jerzy Nowosielski -„sztuka nie udaje się ludziom poważnym, psuja oni każdą zabawę”. Kompozycje malarskie wykonane są zazwyczaj w technice akrylowej i olejnej na płótnie, zdominowane są przez pejzaż marynistyczny ze sztafażem lub relację międzyludzką- jest to rodzaj zadumy nad kondycją ludzką. Przy stosowaniu dyscypliny organizacyjnej płaszczyzny malarskiej obrazu-ograniczonej do kilku elementów, pojawia się zdecydowane i sensualne traktowanie materii malarskiej. Sztuka jest wartością-złożona jak natura ludzka- pozwala stale dostrzegać nowe pojawiające się możliwości. Sabina Maria jest osoba poszukującą. Przy zachwycie pejzażem i ludźmi- pojawiają się na horyzoncie wyobraźni nowe rozwiązania artystyczne-ewoluują w kierunku rozwiązań abstrakcyjnych -„pejzażu czystego”.

Agnieszka Zawisza, malarka, absolwentka Wydziału Malarstwa warszawskiej ASP. Dyplom z Malarstwa u prof. Rajmunda Ziemskiego oraz aneks z Litografii w pracowni prof. Wacława Winieckiego  obroniła w 2000 r. zdobywając wyróżnienie. W 2017 r. ukończyła studia doktoranckie na łódzkiej ASP a tytuł doktora obroniła w 2019. Promotorem pracy była prof. Aleksandra Gieraga. 

W roku 2017 zdobyła pierwszą nagrodę na Międzynarodowym Biennale Malarstwa w Mołdawii. Działa w stowarzyszeniu artystycznym Front Sztuki. Liczne wystawy indywidualne oraz udział w wielu wystawach zbiorowych w Polsce i za granicą, pokazują stałą aktywność twórczą artystki. Częstym motywem w jej malarstwie jest pejzaż. Fragmenty widzialnego świata, utrwalone na zdjęciach są przełożone na język form i kolorów, rządzących obrazem. Koniecznym dla artystki jest zastosowanie pewnej syntezy, wyzbycie się dosłowności, przełożenie bogactwa natury na bogactwo środków malarskich. Agnieszka Zawisza jest współautorką multimedialnego projektu „Matkopolko”, odnoszącego się do kondycji matki-artystki we współczesnym społeczeństwie. Artystka zajmuje się także pracą dydaktyczną, nauczając na wyższej uczelni artystycznej oraz prowadząc warsztaty.  

www.azawisza.com

instagram: agnieszka_zawisza

Pusto / Pełno

Magdalena Pela / Katarzyna Dyjewska

05/11/2019 - 22/11/2019

Pela i Dyjewska czerpią z tego co najbliżej. Nie malują tego, czego nie widziały i nie doświadczyły. To, co bliskie nie zawsze równa się z tym co znajome, łatwe, proste i akceptowalne. Zwracają uwagę na niewidoczne, ale warunkujące nasz byt. Doszukują się sensów w codzienności, rutynie, powtarzalności i włóczeniu po mieście. Sięgając po odmienne środki formalne poruszają podobne, czysto egzystencjalne zagadnienia. Obserwują najbliższą im współczesność: trudność w utrzymaniu relacji, anonimowość w masie.
Rutyna i powtarzalność codzienności mogą być dla nas zarówno ratunkiem jak i przekleństwem. Gonimy, żeby nadążyć za tym, co sami sobie narzuciliśmy. Jak w obrazie autorstwa Dyjewskiej pod tytułem „Danse macabre”: sami pilnujemy się, żeby jeździć w kółko. Natomiast Pela odnosi się w swoich pracach do zjawiska rytualizacji powtórzenia, konstytuującego i rytualizującego codzienność. W antropologii codzienności bardzo ważną rolę odgrywa rytm, który tworzy harmonię obecności. Zburzenie harmonii wiąże się z katastrofą i przerwaniem odwiecznej powtarzalności, która w „monotonii pustego zamieszania”* odpowiada za spokój i ciszę.

*S. Wróbel, „Powrót do świata. Życie codzienne”, Dwutygodnik 161, 6/2015, online: https://www.dwutygodnik.com/artykul/5979-powrot-do-swiata-zycie-codzienne.html [dostęp 07.03.2019]

VIS A VIS

Marek Dzienkiewicz i Łukasz Majcherowicz

21/10/2019 - 31/10/2019

Marek Dzienkiewicz od 1973 roku uprawia abstrakcję geometryczną i jest autorem 18 cykli – serii prac, z których każda opiera się na odrębnych oryginalnych założeniach. Są to zarówno obrazy, rzeźby i tkaniny, ale też i obiekty przestrzenne wykonane np. z klepki dębowej, sklejki, korka lub rurek tekturowych. Autor ponad 20 wystaw indywidualnych, brał udział w ponad 60 wystawach zbiorowych. Jego prace są w kolekcjach, w 12 krajach a w Warszawie między innymi w Muzeum Narodowym i w kolekcji Galerii Studio. W latach 2006–2010 był prezesem Okręgu Warszawskiego ZPAP. Marek Dzienkiewicz jest także autorem kilku oryginalnych teorii dotyczących kompozycji na płaszczyźnie. Notatki biograficzne o Marku Dzienkiewiczu znajdują się w Słowniku Malarzy Polskich, II Tom (Arkady, 2001) i w Wielkiej Encyklopedii Malarstwa Polskiego (Wydawnictwo Kluszczyński, Kraków 2011).

Łukasz Majcherowicz zajmuje się malarstwem ściennym, a także jego renowacją, ponadto uprawia malarstwo sztalugowe i rysunek. Jego obrazy zostały oparte na wcześniejszych osiągnięciach zgeometryzowanej abstrakcji i op-artowskiej gry z iluzyjnością, ale z pewnym nachyleniem ku kontemplacji – dzięki wprowadzonym zmianom w sposobie konstruowania obrazu i sposobu malowania zostały wzbogacone w wyrazie wobec swych źródeł. Płótna są zbudowane swobodnie malowanymi szeregami pasów, otaczającymi prostokątne na ogół pole, pokryte jedną barwą, lub zawierające jeszcze w sobie wgłębiającą się formę. Na pierwszy rzut oka przypominają prosty labirynt i wywołują poczucie przestrzenności, widać jednak po chwili, że raczej idą w głąb… Obrazy pozbawione są sztywności typowej dla wielu prac, realizowanych zgodnie z zasadami op-artowskiej orientacji – ze względu na ustawicznie zaburzaną symetrię kładzenia barw i brak kontynuacji przedstawiania linią ciągłą wprowadzają wrażenie ruchu i rozchwianej perspektywy; są też dość wytrawnie komponowane kolorystycznie. Obecny jest w nich dystans, prześwituje przez nie skłonność do gry i refleksji. Niektóre z nich mają wyraźne przesłanie: kilka obrazów, których wnętrze może prowadzić do skojarzenia labiryntowego wchodzenia w głąb, nosi tytuł Bełżec – przypomina o trzecim pod względem strat ludzkich obozie Zagłady.

Zbigniew Taranienko

KOLEKCJA

Wojciech Tylbor-Kubrakiewicz

02/09/2019 - 13/09/2019

        Do napisania tych kart natchnęły mnie niegdyś te czarowne okolice.

Ariosto, Satyry IV

Idea podróży artystycznej nie jest niczym nowym. Podobnie jak dla wielu artystów, którzy na przestrzeni wieków wyruszali w świat, także dla mnie podróż stanowi niezbędny element w pro- cesie twórczym. Poszukiwanie inspiracji i wytchnienia, tęsknota za naturą oraz chęć zobaczenia tego, co niezwykłe, wreszcie zmiana miejsca pobytu jako cel sam w sobie, to tylko niektóre z po- wodów dla których lubię podróżować. W trakcie studiów malarskich regularnie udawałem się w plener, a pejzaż był jednym z moich ulubionych motywów. Kolor, światło i przestrzeń w obrazie zdawały się same dyktować ostateczny kształt dzieła, a faktyczny krajobraz stawał się coraz mniej istotny. Nieograniczona swoboda w interpretowaniu rzeczywistości dawała mi poczucie wolności.

Dziś, z perspektywy czasu konstatuję, że w przeciwieństwie do malarza pejzażysty, którym przez pewien czas się czułem, nie tworzę prac na podstawie oglądanych miejsc, czy może raczej nie staram się ich uwiecznić. Ich obecność, jeśli nawet wydaje się dość oczywista, stanowi bardziej pochodną moich poszukiwań. Dużo bardziej istotne dla mnie jest zmierzyć się z własną pamięcią; z tym, co zobaczyłem oraz z moimi przeżyciami.

Bardzo pomocne w trakcie rekonstruowania tych przeżyć okazują się notatki w postaci tysięcy zdjęć oraz pamiątki takie jak zużyte bilety, ulotki, pocztówki, etykiety po różnych produktach, drobne przedmioty, kamyki znalezione podczas spaceru — to wszystko za każdym razem uru- chamiało strumień skojarzeń i lawinę obrazów.

Prezentowane na wystawie Kolekcja prace pochodzą z ostatnich dwóch lat, a większość z nich powstała w trakcie mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowałem jako Visiting Profesor na Indiana University w Bloomington. W tworzonych w ścisłym rygorze technologicz- nym grafikach, jak również odbitkach unikatowych i kolażach można odnaleźć wiele wątków znanych z wcześniejszych prac. W Kolekcji staram się przede wszystkim zapanować nad mnogo- ścią elementów, które stopniowo nagromadziły się w moim repozytorium. Liczę, że uda mi się je uporządkować i opisać, usystematyzować. Tytuł cyklu nieprzypadkowo kojarzyć się może z po- wstałą przeszło czterdzieści lat temu seria obrazów autorstwa Jana Tarasina. Nie ukrywam zresz- tą moich fascynacji dorobkiem tego wielkiego artysty. Tarasin, który zaczął od realistycznego dokumentowania przedmiotów, stopniowo upraszczał je, tworząc z nich abstrakcyjne kształty, li- tery nieistniejącego alfabetu. Podobnie staram się umieszczając w swoich pracach zestawy, grupy przedmiotów przedstawić je w różny sposób, od realistycznego rysunku, ilustracji zaczerpniętej ze starej książki, nawet zdjęcia, aż po uproszczony kształt lub kontur. Pozwala mi to z jednej stro- ny na ukazanie ich metamorfoz, dynamicznego charakteru otaczającego nas świata, jednocześnie zaspokajając własną ciekawość rozwiązaniami czysto formalnymi.

Urodzony w 1974 roku w Warszawie. W latach 1996–2001 studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom w roku 2001 w pracowni prof. Mariana Czapli. Aneks z grafiki warsztatowej pod kierunkiem prof. Rafała Strenta. Od 2001 roku zatrudniony na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie. W 2010 roku uzyskał tytuł doktora. Od 2011 roku prowadzi zajęcia z Podstaw Grafiki Warsztatowej. Od października 2013 roku zatrudniony na stanowisku adiunkta. W latach 2016–2018 zatrudniony jako Visiting Professor w School of Art, Architecture and Design na Indiana University w Bloomington, USA.
Jest autorem dwudziestu wystaw indywidualnych w kraju i za granicą oraz uczestnikiem ponad stu wystaw zbiorowych.

W 2018 roku otrzymał Merit Prize na 18th International Print Biennial Exhibit w Tajwanie.

W roku 2017 nagrodzony wyróżnieniem na The 6th NBC Meshtech Tokyo International Screen Print Biennial w Japonii. W tym samym roku otrzymał też Nagrodę Specjalną na 16th Lessedra World Art Print Annual—Mini Print.

W 2015 roku zdobył Grand Prix na 6th Splitgraphic International Graphic Art Biennial in Croatia.

W 2012 roku otrzymał wyróżnienie na 12. Konkursie Graficznym im. Józefa Gielniaka w Jeleniej Górze. W roku 2009 otrzymał stypendium Fundacji Stypendia i Nagrody im. Tadeusza Kulisiewicza w Warszawie.

W roku 2008 zdobył Museums and Collections Services Acquisition Award podczas konkursu Edmonton Print International w Edmonton, w Kanadzie. Kilkakrotnie laureat konkursu „Grafika Warszawska”. Jego prace znajdują się między innymi w zbiorach Uniwersytetu Alberty w Edmonton, Międzynarodowego Biennale Grafiki Guanlan, Narodowego Muzeum Sztuki na Tajwanie oraz Stowarzyszenia Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie.
Jego prace można scharakteryzować jako figuratywne zorientowane w stronę abstrakcji. Podróż, pamięć oraz habitat to tematy dominujące w jego twórczości. Echa odległych wędrówek traktuje na równi z doświadczaniem codzienności, a jego prace nierzadko przybierają kształt pamiętnika. Zafascynowany światem przedmiotów, używa je w swych pracach niemal przypadkowo, niczym w kunstkamerze, kiedy indziej redukuje do znaków.
Zajmuje się artystyczną grafiką warsztatową w klasycznych i współczesnych technikach graficznych. W mniejszym stopniu rysuje, fotografuje i tatuuje.

Studenci Pracowni Tkaniny Eksperymentalnej od kilku już lat w sezonie wakacyjnym goszczą w Galerii Bardzo Białej. Prezentowane prace młodych twórców są bardzo różnorodne, poruszają odmienne problemy i obrazują indywidualne koncepcje. Każda z nich odzwierciedla osobiste, indywidualne postrzegania świata i sztuki, które choć często zasadniczo się od siebie różnią to łączy je nowatorskie wykorzystanie różnorodnych materiałów i technik. Tegoroczna wystawa została poszerzona o prace prowadzącej pracownię prof. ASP Barbary Łuczkowiak i zaproszonych gości związanych z Pracownią Tkaniny Eksperymentalnej co jeszcze szczerzej obrazuje charakter Pracowni i jej wpływ na artystów z nią powiązanych.
Pracownia funkcjonuje na wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Głównym założeniem prof. Barbary Łuczkowiak jest tworzenie przez studentów własnych koncepcji artystycznych. Niezwykle ważnym aspektem rozwoju studentów jest poszukiwania indywidualnego języka wypowiedzi plastycznej, eksperymentowanie, rozwijanie własnych środków wyrazu artystycznego i wyobraźni. Studenci realizują bardzo różnorodne indywidualne projekty- instalacje, obiekty, prace oparte o tkaninę przestrzenną, tkaniny-collage czy tkaniny rzeźbiarskie. Istotnym aspektem jest wykorzystywanie różnorodnych materiałów takich jak tkaniny tekstylne, drut, drewno, metal, papier, tworzywa sztuczne.

Uczestnicy wystawy:

Prof. ASP Barbara Łuczkowiak
As. Aleksandra Liput

Ira Artsiukevich
Klara Wysocka
Michał Łapczyński
Karol Motulewicz
Aleksandra Dzwonkowska
Klaudia Jaszczuk
Katarzyna Nowakowska
Justina Montusiewicz
Bartłomiej Kulpa
Aleksandra Makuch
Oktawia Winiarska
Karolina Ratajczyk
Hanna Went
Kamila Śladowska
Małgorzata Sobieraj
Bogumiła Sierocka
Weronika Minias
Karolina Wlazło
Magdalena Niścior
Monika Skomra
Dominika Soćko
Konrad Dybicki
Karolina Kabała
Marina Yvette Moya
Dzidzi Germin
Nikola Filipovic
Andrea Mediavilla
Robert Jankowski

Urodzony w 1974 w Czersku. W latach 1994 – 1999 studia w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Malarstwa u prof. Rajmunda Ziemskiego aneks z litografii u prof. Władysława Winieckiego. Od 1999 roku związany z macierzystą uczelnią. Profesor sztuk plastycznych, kierownik Katedry Grafiki Warsztatowej, Dziekan Wydziału Grafiki (2012-2016, 2016-2020). Uprawia malarstwo.

MALARSTWO

Błażej Ostoja Lniski

16/05/2019 - 24/05/2019

Liść miłorzębu (Ginkgo Biloba miłorząb dwuklapowy, niekiedy mylnie zwany japońskim) – to ślad pozostawiany przez najdziwniejszą roślinę świata. Miłorząb może być symbolem kwintesencji sprzeczności prowadzących do najmniej oczekiwanych rozwiązań. Jest to jedyny znany prawnuk filogenetyczny, którego jedno z rodziców było liściaste (okrytozalążkowe), a drugie iglaste (nagozalążkowe). W jego rodzinie były paprotniki, ten przedziwny endemiczny i reliktowy gatunek, którego ślady sprzed 270-300 lat znajdywane są na wielu kontynentach, przetrwał zachowując odrębność męskiej i żeńskiej formy, odróżniających się od siebie na pierwszy rzut oka i pierwsze powonienie (osobniki żeńskie owocują wydzielając przy tym brzydki zapach).
Rozmnażanie miłorzębu inspirowało do porównania z ludzkim losem. Aby zapłodnić zalążki potrzebne są orzęsione plemniki, skutki zapłodnienia jednak rozciągnięte w czasie (niekiedy do kilku miesięcy) zależne są od klimatu, temperatury i wilgotności. Krzewy miłorzębu muszą mieć ok. 40 lat, aby osiągnąć zdolność wydania nasion, dlatego w Chinach miłorząb nazywany jest drzewem dziadka i wnuka, ponieważ trzeba dwóch pokoleń, aby uzyskać owoce.
Zapewne dlatego wyobrażenie liścia miłorzębu uznawano za symbol trwałości, długowieczności i zdrowia (wiadomo, że posiada własności lecznicze, np. w zapobieganiu demencji i utracie pamięci). Obraz liścia jest obrazem świata, jego dziwności i umiejętności przetrwania. Liść jest odciskiem pamięci, jest ostoją obrazów.


Tekst: prof. Dorota Folga-Januszewska