Do napisania tych kart natchnęły mnie niegdyś te czarowne okolice.

Ariosto, Satyry IV

Idea podróży artystycznej nie jest niczym nowym. Podobnie jak dla wielu artystów, którzy na przestrzeni wieków wyruszali w świat, także dla mnie podróż stanowi niezbędny element w pro- cesie twórczym. Poszukiwanie inspiracji i wytchnienia, tęsknota za naturą oraz chęć zobaczenia tego, co niezwykłe, wreszcie zmiana miejsca pobytu jako cel sam w sobie, to tylko niektóre z po- wodów dla których lubię podróżować. W trakcie studiów malarskich regularnie udawałem się w plener, a pejzaż był jednym z moich ulubionych motywów. Kolor, światło i przestrzeń w obrazie zdawały się same dyktować ostateczny kształt dzieła, a faktyczny krajobraz stawał się coraz mniej istotny. Nieograniczona swoboda w interpretowaniu rzeczywistości dawała mi poczucie wolności.

Dziś, z perspektywy czasu konstatuję, że w przeciwieństwie do malarza pejzażysty, którym przez pewien czas się czułem, nie tworzę prac na podstawie oglądanych miejsc, czy może raczej nie staram się ich uwiecznić. Ich obecność, jeśli nawet wydaje się dość oczywista, stanowi bardziej pochodną moich poszukiwań. Dużo bardziej istotne dla mnie jest zmierzyć się z własną pamięcią; z tym, co zobaczyłem oraz z moimi przeżyciami.

Bardzo pomocne w trakcie rekonstruowania tych przeżyć okazują się notatki w postaci tysięcy zdjęć oraz pamiątki takie jak zużyte bilety, ulotki, pocztówki, etykiety po różnych produktach, drobne przedmioty, kamyki znalezione podczas spaceru — to wszystko za każdym razem uru- chamiało strumień skojarzeń i lawinę obrazów.

Prezentowane na wystawie Kolekcja prace pochodzą z ostatnich dwóch lat, a większość z nich powstała w trakcie mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowałem jako Visiting Profesor na Indiana University w Bloomington. W tworzonych w ścisłym rygorze technologicz- nym grafikach, jak również odbitkach unikatowych i kolażach można odnaleźć wiele wątków znanych z wcześniejszych prac. W Kolekcji staram się przede wszystkim zapanować nad mnogo- ścią elementów, które stopniowo nagromadziły się w moim repozytorium. Liczę, że uda mi się je uporządkować i opisać, usystematyzować. Tytuł cyklu nieprzypadkowo kojarzyć się może z po- wstałą przeszło czterdzieści lat temu seria obrazów autorstwa Jana Tarasina. Nie ukrywam zresz- tą moich fascynacji dorobkiem tego wielkiego artysty. Tarasin, który zaczął od realistycznego dokumentowania przedmiotów, stopniowo upraszczał je, tworząc z nich abstrakcyjne kształty, li- tery nieistniejącego alfabetu. Podobnie staram się umieszczając w swoich pracach zestawy, grupy przedmiotów przedstawić je w różny sposób, od realistycznego rysunku, ilustracji zaczerpniętej ze starej książki, nawet zdjęcia, aż po uproszczony kształt lub kontur. Pozwala mi to z jednej stro- ny na ukazanie ich metamorfoz, dynamicznego charakteru otaczającego nas świata, jednocześnie zaspokajając własną ciekawość rozwiązaniami czysto formalnymi.